Samba de Lublineiro – bez samby, ale za to z hałasem

31 stycznia wylądowałam w Klubie Muzycznym Kosmos na Samba de Lublineiro – wydarzeniu, które mieliśmy przyjemność objąć patronatem medialnym. I choć samby tam nie było, to hałasu i dobrej energii zdecydowanie nie brakowało.

O wydarzeniu

Już chwilę temu, bo 31 stycznia, odbyło się Samba de Lublineiro w Klubie Muzycznym Kosmos. Mieliśmy ogromną przyjemność objąć wydarzenie patronatem medialnym, a ja dodatkowo mogłam być na miejscu – jako obserwatorka, uczestniczka i entuzjastka dobrej muzyki. Mam dla Was kilka słów o tym wieczorze pełnym energii, hałasu i świetnych ludzi.

Organizatorem był Jadłem Kanapke Booking, czyli inicjatywa Krzysztofa Waltera‑Cronecka – możecie kojarzyć go ze środowych audycji „Grzybobranie” w Akademickim Radiu Centrum. Krzysiek robi rzeczy z pasją, a ten koncert był jego karnawałowym prezentem dla lubelskiej sceny.

fot. Kasia Malec, źródło: Facebook Jadłem Kanapkę Booking

Trzy zespoły, jeden kosmiczny wieczór

Na scenie pojawili się YAAK, SubLunar i HIGHFLY – trzy zespoły, trzy różne światy, trzy różne poziomy muzycznego szaleństwa.

YAAK wszedł na scenę i od razu dał takiego kopa energii, że nawet ci, którzy przyszli „tylko popatrzeć”, zaczęli bujać głowami. Mają już swoją publikę i było to widać pod sceną, nic dziwnego, bo są naprawdę dobrzy. A że są z Lublina, to na pewno jeszcze nie raz ich usłyszymy – ja na ich kolejny koncert idę bez zastanowienia. Chciałam napisać „jestem pod wrażeniem wokalisty”, ale potem pomyślałam, że perkusista też robi robotę, gitarzyści również, a basistka to już w ogóle złoto. Więc powiem tylko: idźcie i sprawdźcie sami – nie pożałujecie.

Potem przyszła pora na SubLunar, którzy na moment wprowadzili odrobinę melancholii. Ale nie dajcie się zwieść ich niepozornemu wyglądowi – potrafią też przywalić ścianą dźwięku. Jako że sama jestem z Podkarpacia, pozwolę sobie na poetyckie porównanie: ich muzyka jest jak bieszczadzka natura – cisza, spokój i nagłe, agresywne pioruny.

Imprezę zakończył najcięższy kaliber wieczoru – HIGHFLY. Na scenę weszła banda szaleńców, tak można by pomyśleć, patrząc na ich wymalowane na czarno-biało twarze, i cóż… wiele byście się nie pomylili! Chaos w ich wykonaniu jest jakby mniej nieprzystępny – trochę lirycznego śpiewu, trochę agresywnego krzyku, a przede wszystkim totalna swoboda. Luźne żarciki, zagadywanie publiczności – widać, że są to rasowi wyjadacze, którzy robią to, co kochają, i to po prostu czuć!

Jeśli chcecie bardziej profesjonalnych opisów zespołów, to Krzysztof przygotował je do zaproszenia na wydarzenie – warto zajrzeć.

fot. Kasia Malec, źródło: Facebook Jadłem Kanapkę Booking

Kosmos, fluorescencja, sowy i… miłość

A teraz kilka słów o miejscu. Klub Muzyczny Kosmos to niewielka, klimatyczna przestrzeń, która kojarzy mi się z tajną bazą – wejście przez bramę, metalowe drzwi, piwnica… a w środku totalne szaleństwo kolorów. Byłam tam pierwszy raz i mimo że słyszałam opinie (tak, mówię o Tobie Maciek!), to nie spodziewałam się TEGO. Fluorescencyjne ściany w motywie kosmosu, okna zasłonięte zasłonkami prysznicowymi w sowy, a nad wejściem do sali koncertowej napis: „wszystkich kochać, nikogo nie oszczędzać”. I to wszystko razem działa. Naprawdę działa (przyznaję trochę psychodelicznie).

fot. Kasia Malec, źródło: Facebook Jadłem Kanapkę Booking

Kilka słów prywaty

Na koniec trochę prywaty. To był mój pierwszy taki koncert – mimo że słucham takiej muzyki, zawsze miałam w głowie jakieś obawy. Życie introwertyka bywa takie, że wybiera się domowe zacisze zamiast nieznanego tłumu. A tu? Atmosfera przez cały wieczór była tak przyjazna i swobodna, że nawet wśród zupełnie obcych mi ludzi czułam się jak u siebie – zero stresu, zero „samotności w tłumie”. Dlatego ogromne podziękowania dla organizatora, Jadłem Kanapkę Booking (nazwa wciąż mnie bawi). Krzysiek zrobił kawał świetnej roboty, a współpraca z nim to czysta przyjemność.

Podziękowania należą się też muzykom, publiczności i oczywiście Kasi Malec – autorce fotorelacji, którą bardzo polecamy obejrzeć. Uwielbiamy taką formę współpracy i chcemy więcej. Patronat medialny to nasz żywioł – tak samo jak barwne, szalone wydarzenia, przy których działamy.

A jeśli chcesz, żeby Twoje wydarzenie było objęte naszym patronatem medialnym – pisz śmiało na info@idziemynamiasto.pl!

Pamiętaj, że ten post to opinia redakcji, a my naszych opinii nie uznajemy za prawdę absolutną.

Dołącz do naszej społeczności!